Spokojna niedziela w pracowni
Jedna z tych rzadkich niedziel, kiedy światło pada idealnie, kawa nie stygnie, a ołówki wreszcie robią to, co chcę.
Są dni, kiedy wszystko po prostu się układa. To był właśnie taki dzień. Druk z lisem skończony, dwie nowe prace z makami naszkicowane, a pracownia posprzątana pierwszy raz od jakichś trzech tygodni.
Jeśli zaglądasz tu pierwszy raz: większość moich prac zaczyna się od bardzo luźnego szkicu ołówkiem, potem dopracowuję go tuszem, a na koniec dodaję kolor akwarelą albo w Procreate, zależnie od nastroju. Niedługo opiszę cały mój proces.
Dzięki, że wpadasz. Jeśli podobają ci się moje prace, w sklepie znajdziesz druki i paczki tapet. Każdy zakup to kolejny szkicownik i pewnie jeszcze jedno latte.
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Zacznij rozmowę!
Zostaw komentarz
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.